Sobotnia szkoła, Dublin

O mnie

Mam na imię Ewa, mam 45 lat i od 2010 roku mieszkam w Dublinie. Wcześniej przez osiem lat uczyłam w szkole podstawowej w Łomży, w klasach 1-3. Przyjechałam do Irlandii za mężem, na rok. Zostaliśmy na dłużej, jak prawie wszyscy, których tu znam.

W tygodniu pracuję w administracji w przychodni. W soboty wracam do zawodu: uczę w polskiej szkole sobotniej w Dublinie. W tym roku mam drugą klasę, szesnaścioro dzieci, które w tygodniu chodzą do irlandzkich szkół, a w sobotę przez cztery godziny uczą się czytać i pisać po polsku.

Mój syn Tymek ma osiem lat. Urodził się w Dublinie, mówi po angielsku szybciej niż po polsku, a po polsku pisze tak, jak słyszy, czyli z uroczymi błędami. W soboty też chodzi do polskiej szkoły, ale do innej klasy, bo uczenie własnego dziecka to przepis na kłótnię przy obiedzie.

Na blogu piszę o dwujęzyczności od strony kuchennego stołu i o polskiej szkole za granicą od strony nauczycielki. O tym, co działa, i o tym, co zrobiłam źle, a zrobiłam sporo.

Nie jestem logopedką ani specjalistką od dwujęzyczności. Jeśli coś w mowie dziecka cię niepokoi, idź do logopedy, najlepiej takiego, który zna oba języki. Tutaj opisuję tylko to, co widzę w klasie i w domu.